| Home | Events | Article | _Article2 | _Article1 | TEKSTY | Photos |
| Blogs | Classifieds | All Music | Forums | Groups | czytelnia | _SITE |
Blogs
Helikon's blog
W ciągu ostatnich kilku lat na rodzimym rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek autorów pochodzących ze Skandynawii. Jedną z nich, której poświęcam ten wpis, jest „Kwietniowa czarownica” szwedzkiej pisarki Majgull Axelsson.
Czytając tę powieść poznajemy niepełnosprawną od urodzenia Desiree, która przykuta do szpitalnego łóżka, do końca życia skazana na pomoc państwowej służby zdrowia, ma tylko jedno marzenie: chce dowiedzieć się, która z jej przybranych sióstr ukradła jej życie. Ma tylko jedną możliwość odkrycia prawdy: za pomocą swoich niezwykłych zdolności...
Niczym tytułowa kwietniowa czarownica, potrafi wcielać się w ludzi i zwierzęta, co pomoże jej odkryć tajemnicę swojego nieszczęścia, a jej trzem siostrom da sposobność do zastanowienia się nad własnym życiem, a także nad ukrywaną przez długie lata historią, która zadecydowała o ich losach.
Zachęcam do przeczytania tej książki, gdyż niesie ona za sobą swoisty klimat północnej Europy, odrobinę magii, a także refleksję na długo pozostającą w pamięci.
"Kobieta zaklęta w kamień" to nowa powieść autorstwa Marty Fox, skierowana jak sama mówi, do kobiet dojrzałych, przez co rozumie trzydziestolatki, czterdziestolatki i kolejne pokolenia kobiet.
Główną bohaterką jest Emilia, która cierpi na nieuleczalną sklerodermię, chorobę skóry, w wyniku której ciało Emilii stopniowo kamienieje, powodując stwardnienie skóry i tkanek. Kiedy Emilia dowiaduje się o tej chorobie, postanawia przeanalizować swoje życie i stawić czoła problemom, przed którymi uciekała.
Będąc w szczęśliwym związku z sześćdziesięcioletnim Tomaszem, Emilia często wraca myślami do swojego nieudanego małżeństwa z Romanem, z którym ma dwie, dziś już dorosłe córki. Krótki związek z kolejnym partnerem, Filipem - przyniósł jej syna Alana. Po latach ciosem dla Emilii była decyzja Alana o studiach w Paryżu, u boku swego ojca. Emilia szuka źródła swej choroby w przeszłości. Postanawia wyruszyć w podróż do Paryża i stawić czoła historii sprzed kilku lat, która wciąż rani ją i jej najbliższych.
Emilia jest pisarką, prowadzi również swój blog internetowy o "kobietach mądrych i szalonych, świętych i samotnych, kochających i wściekłych, cierpiących i upokorzonych". Przez blog internetowy poznajemy fakty z życia niesamowitych kobiet, takich jak: Oriana Fallaci, Anne Sexton, Emily Dickinson, Gerturde Stein, Zofia Chądzyńska, Frida Kahlo, Marylin Monroe, Maria Curie-Skłodowska i wiele innych.
Ta smutna, a jednocześnie budująca powieść opowiada o sile kobiecości, o odwadze w poszukiwaniu własnej tożsamości i szczęścia, uświadamia nam, że w życiu często zapominamy o sobie i swoich pragnieniach. "Swojego szczęścia warto szukać zawsze i mimo wszystko" - napisała Marta Fox na okładce książki. I o tym pamiętajmy.
Książka „On nie jest z Marsa, Ona nie jest z Wenus” Eweliny Sochy, to lektura dla osób, które na problem kontaktów damsko – męskich chcą spojrzeć z trochę innej strony, niż ta tradycyjna, opierająca się na schemacie nieumiejętności porozumienia się mężczyzn z kobietami i kobiet z mężczyznami, a polegająca na tym, że każda z płci pochodzi jakoby z innej planety i dlatego tak często ciężko jest nam znaleźć wspólny język z partnerami w związku, czy choćby ze znajomymi, którzy są odmiennej płci.
Autorka przywołuje tutaj własną teorię, zgodnie z którą mężczyźni i kobiety dawno, dawno temu, być może nawet w czasach mitycznych byli do siebie bardzo podobni. Parafrazując biblijną historię Adama i Ewy – pierwszych rodziców, pani Socha próbuje znaleźć źródło w konfliktach między obiema płciami w wężowej pokusie, którą było odseparowanie odmienności zarówno w fizyczności, jak i psychice mężczyzn i kobiet oraz przypisanie im określonych cech płciowych. Odmienności te, przez wieki podkreślane i schematycznie powielane, stały się podstawą do wysnucia przez autorkę hipotezy, że u fundamentów wszelkiego nieporozumienia płci jest nieumiejętność odnalezienia w sobie przez kobiet pierwiastka męskiego, a przez mężczyzn – żeńskiego. Dlatego zawierane przez nas związki nie satysfakcjonują nas, popadamy w konflikty z partnerami, czujemy się wypaleni po zerwaniu z drugą osobą.
Pani Socha przekonuje więc czytelników, by starali się odnaleźć i pielęgnować ukryte w sobie cząsteczki płci przeciwnej, by poczuć się w stu procentach „osobowością pełną”, czyli szczęśliwą, zadowoloną z własnego życia i związku osobą, w której istnieje zarówno kanon cech typowo męskich, jak i kanon cech kobiecych.
Książka ciekawa, prezentująca nieco inny punkt widzenia niż inne tego typu pozycje, próbujące rozwikłać zagadkę nieporozumień w relacjach między kobietami, a mężczyznami.
Nie ma chyba takiej osoby czytającej, która nie słyszałaby o „Małym Księciu” Antoine de Saint Exupery’ego i nie znała pochodzącego z tej książki cytatu, mówiącego: „Najważniejsze jest dla oczu niewidoczne, widzi się tylko sercem”. Każdy, kto zgadza się z tym twierdzeniem, powinien sięgnąć po dzieło innego francuskiego literata – Erica Emmanuela Schmitta, noszące tytuł „Kiedy byłem dziełem sztuki”.
Jest to historia Adama – zakompleksionego, niczym niewyróżniającego się chłopca, który chcąc odmienić swoje, według niego, nic nie warte życie postanawia poddać się niecodziennemu eksperymentowi. Pozorując własną śmierć oddaje się w ręce ekscentrycznego artysty, który przeistacza go w żywą rzeźbę, Adama bis, będącego na ustach wszystkich ludzi i podziwianego na całym świecie. Czy jednak Adam w nowej roli czuje się szczęśliwy? Czy utrata wolności na rzecz międzynarodowej sławy jest warta swej ceny? Jak potoczą się losy głównego bohatera? I wreszcie, co tak naprawdę świadczy o naszej wyjątkowości? Każdy, kto przeczyta tę fascynującą książkę przynajmniej częściowo będzie mógł odpowiedzieć sobie na te pytania...
„Kiedy byłem dziełem sztuki” to piękna, niesamowita historia o prawdziwej wartości życia, człowieka i tym, co naprawdę w życiu ważne. Gorąco polecam!
Magdalena Miecznicka - publicystka, dziennikarka i krytyk literacki, pojawia nam się jako autorka książki o pokoleniu swoich rówieśników. Główną bohaterką powieści jest piękna, inteligentna, wykształcona, odnosząca sukcesy, trzydziestoletnia kobieta, która doskonale odnajduje się w nowoczesnym świecie: Warszawie, Paryżu i Nowym Jorku, bawiąc w eleganckich miejscach, robiąc karierę i oddając się każdej miłości.
Tytułowa Magda M. to być może nawiązanie do samej autorki, a może do bohaterki popularnego serialu.
W powieści wyraźne jest tło społeczno-obyczajowe, nie wszyscy jednak dali się przekonać co do jego autentyczności.
Powieść o poszukiwaniu siebie, o miłości i ucieczce od miłości, o życiu współczesnych trzydziestolatków, dla których najważniejsza jest kariera, dobry samochód i mieszkanie na Powiślu. Mimo zapowiedzi, książka Magdaleny Miecznickiej nie wywołała burzy. Doskonała dla tych, którzy o wyżej wymienionych problemach chcą poczytać w bardziej ambitnej formie.
Słysząc nazwisko Tolkien naszym pierwszym skojarzeniem jest fantastyczny świat Śródziemia, stworzony przez Johna Ronalda Reuela Tolkiena, autora takich bestsellerów jak "Władca Pierścieni", "Hobbit" czy "Silmarilion". Jednak nie o sławnym profesorze Oksfordu i jego dziełach będzie tu mowa, a o książce "Świadek ostateczny" napisanej przez jego wnuka Simona Tolkiena.
"Świadek ostateczny" opowiada o procesie w sprawie morderstwa, w której ofiarą jest lady Anna Robinson - żona wziętego polityka i matka nastoletniego Thomasa. Głównym bohaterem jest tutaj Thomas, który jako jedyny świadek śmierci matki oskarża niegdysiejszą asystentkę ojca (teraz już jego żonę) o zlecenie zamordowania lady Anny. Nie ma jednak żadnych dowodów na potwierdzenie swoich oskarżeń, co stawia go w bardzo niekorzystnym świetle zarówno przed ławą przysięgłych, jak i przed ojcem, który zaślepiony swoją karierą polityczną i niezachwianie wierzący w niewinność nowej żony, nie zgadza się z oskarżeniami chłopca.
Czy Thomasowi uda się dojść do prawdy? Na to pytanie może odpowiedzieć sobie każdy, kto przeczyta tę trzymającą w napięciu książkę. Akcja toczy się szybko, intryga zapiera dech w piersiach od pierwszej do ostatniej strony. Polecam każdemu fanowi wątków kryminalnych, a także tym, którzy chcą poczytać Tolkiena trochę inaczej.
Pięć opowiadań. Pięć historii, których wspólnym elementem są różne oblicza miłości.
Samotna starsza pani z Ostendy, chowająca przeszłość w rękawiczce, sfrustrowana żona, która zrzuca ze skały swojego męża, młoda pielęgniarka, leczona tak naprawdę przez swojego pacjenta, miłośniczka kryminałów i wreszcie kobieta, która od piętnastu lat oczekuje na dworcu w Zurychu kogoś, kto może się nigdy nie zjawić.
Wszystkie opowiadania łączy miłość, śmierć, samotność i cierpienie. Bohaterowie ryzykują, by spełnić swoje marzenia. Nie zawsze wygrywają. To portrety pięciu zwykłych kobiet, opisane przez francuskiego pisarza Erica-Emmanuela Schmitta.
Miłośnicy twórczości E.E Schmitta i tym razem się nie zawiodą. To lekkie opowiadania, pełne emocji, filozoficznych refleksji, wzruszające. To proste i nieskomplikowane historie o ludziach i ich problemach, napisane w ciepły i przystępny sposób. To chwila oddechu i odnalezienia w szarej codzienności czegoś niezwykłego.
Na temat miłości, cierpienia i śmierci napisano już bardzo dużo. To, czy autor poradził sobie z tematem i czy czytelnik odnajdzie w książce coś nowego, pozostawiam już indywidualnej ocenie.
Współpraca Jamesa Pattersona, czołowego amerykańskiego autora powieści sensacyjnych oraz Petera de Jonge, zaowocowała thrillerem, który w 2002 roku długo widniał na listach amerykańskich bestsellerów.
Główny bohater Jack Mullern nie może pogodzić się z tajemniczą śmiercią brata. Podejmuje prywatne dochodzenie, podczas którego wychodzą na jaw szokujące fakty dotyczące jego życia. Nie mogąc doczekać się sprawiedliwości, sam podejmuje próbę ukarania winnych śmierci brata. Walka z bogatymi biznesmenami kończy się sukcesem Jacka.
Mamy tu wszystko: liczne wątki, szybką akcję, miłość, zagadkę, zbrodnię... Mimo schematycznego zakończenia i przewidującej fabuły, powieść czyta się dobrze. Idealna dla miłośników powieści sensacyjnych.
Irwin Shaw - amerykański pisarz i dramaturg, mający na swoim koncie kilka prestiżowych nagród i bestsellerowych powieści. "Wieczór w Bizancjum" to obyczajowa powieść, napisana w 1973 roku, której bohaterem jest amerykański producent filmowy - Jesse Craig. Po kilkunastoletniej przerwie w życiu zawodowym, przyjeżdża do Cannes w trakcie festiwalu. Tam poznaje młodą dziennikarkę Gail, która chce przeprowadzić z nim wywiad. Jesse Craig nie wyraża zgody. Z czasem dowiadujemy się o związku Jesse i matki Gail.
Powieść jest swoistą spowiedzią życia. Główny bohater na kartach książki zaczyna wspominać swoje nieudane małżeństwo, pracę, przyjaciół, zarówno tych, którzy odnieśli sukces, jak i tych, którym się nie powiodło. Zapadające w pamięć zdanie:"Człowiek jest sumą przypadkowych chwil swej biografii", może stanowić istotę powieści.
Akcja "Wieczoru w Bizancjum" toczy się spokojnie i powoli. Mimo, iż autor pokazuje nam zepsucie świata filmowców, na koniec uświadamia jednak, że warto żyć. Dobra literatura, napisana pięknym i rzadko już dzisiaj spotykanym językiem.
Niewiele jest książek, które tak mocno trafiają do serc czytelników, które swoją treścią powodują łzy, wzruszenie i refleksje. Taka jest historia Zeze, pięcioletniego, brazylijskiego chłopca z bardzo ubogiej rodziny, który broniąc się przed brutalną rzeczywistością, ucieka w świat fantazji. Najwierniejszym jego przyjacielem zostaje małe drzewko pomarańczowe, któremu Zeze zwierza się ze wszystkiego.
Myślałam, że jest to książka dla dzieci. Ale pod osłoną psot i zabaw małego Zeze, kryje się wiele innych problemów: ubóstwa całej rodziny i nieradzenia sobie z problemami, pracy pięciolatka, bicia i katowania chłopca, zupełnie niewymiernego w stosunku do popełnianych czynów, samotności dziecka i przedwczesnej jego dorosłości, wreszcie braku przyjaźni. Zbieg różnych zdarzeń sprawia, że Zeze dostrzega swojego przyjaciela w dorosłym mężczyźnie. Między Portugalem, a chłopcem rodzi się mocna więź. Dzięki Portugalowi, mały Zeze przeżywa chwile radości. Do czasu kiedy Portugal ginie w wypadku samochodowym, a małe drzewko pomarańczowe zostaje ścięte...
To prosta historia opowiedziana w niecodzienny, zapadający w pamięć sposób. To historia chłopca, który pewnego dnia zrozumiał czym jest ból i cierpienie. Ogromna dawka emocji, a treść książki mimo że trudna, napisana w sposób prosty i przejrzysty.
Po książki Manueli Gretkowskiej sięgam zawsze z ogromną ciekawością. Tym razem "Polka", nominowana w 2002 roku do nagrody Nike. Jest to zapis w formie pamiętnika kilku miesięcy życia Manueli Gretkowskiej i jej partnera Piotra Pietuchy. Autorka dzieli się z nami opiniami o różnych książkach i dziełach sztuki, jest to też opis podróży, wyraz poglądów na różne tematy oraz opis relacji z rodziną, przyjaciółmi i życiowym partnerem.
Przede wszystkim jednak "Polka" jest pamiętnikiem fizjologicznych i psychicznych przeżyć Manueli podczas ciąży, dla niektórych zbyt dosadnych i szczerych. I chyba ta szczerość właśnie ujęła mnie najbardziej, nie ubrana w żadne ubarwienia, nieprzekłamana, nieprzeładowana. W książce jest humor i tragizm, ironia i powaga, bardzo osobiste refleksje. Opis ciąży dokładny, ale nie naukowy, to raczej emocjonalne przeanalizowanie kolejnych stadiów rozwoju płodu. Różnorodne, towarzyszące temu stany psychiczne, od radości i euforii, po płacz i depresje, od dobrego samopoczucia, po niemożność podniesienia się z łóżka.
Książka przybliża tajemnicę macierzyństwa każdemu, nie tylko kobietom. Myślę, że to dobra pozycja dla matek ale i kobiet, które zamierzają rodzić, a także i mężczyzn, którzy mają szansę poznać psychikę kobiety podczas tego błogosławionego stanu. Po raz kolejny Gretkowska pokazała swoją niebywałą umiejętność obserwacji rzeczywistości i trafnej jej oceny. A przy tym i nam uświadomiła, co tak naprawdę znaczy "być kobietą".
„Gorąca krew” to ostatnie literackie dzieło Irène Némirovsky. Powieść odnaleziona przypadkowo zaledwie cztery lata temu, w 2008 roku nakładem Wydawnictwa Albatros, ukazała się w Polsce. Niezwykle barwnym językiem odmalowuje francuską prowincję na krótko przed wybuchem II wojny światowej.
Głównych bohaterów i ich losy poznajemy dzięki chłodnej, momentami apatycznej relacji wiekowego Silvio. W młodości postawił wszystko na jedną kartę, sprzeciwiając się konwenansom. Podróże, barwne życie było bardziej pociągające niż rodzina, stabilizacja. Stracił cały majątek, pozwolił odejść ukochanej kobiecie. Teraz prowadzi spokojne życie na odludziu. Idyllę zakłóca tajemnicza śmierć męża kuzynki. Na jaw wychodzą tajemnice, ukrywane od ponad dwudziestu lat. Każdy z bohaterów niczym brzemię nosi jakiś sekret, zdając sobie sprawę z jego ciężaru.
„Gorąca krew” to metafora miłości, która prowadzi do autodestrukcji. To ingerencja w zakazane sfery ludzkiej egzystencji. To pożądanie, entuzjazm. Némirovsky ukazała jak żądza życia potrafi zniszczyć spokój.
W warstwie fabularnej powieść jest przewidywalna. To, co czyni ją wyjątkową to zdecydowanie nakreślani bohaterowie. Ponurzy, milczący. Intrygujący i doskonale oddający sedno dręczących ich problemów i tajemnic.
Autorka z fotograficzną wręcz dokładnością oddaje klimat poszczególnych scen. Ciche kroki na tarasie, szelest liści, skwierczenie ognia w kominku. Piękne opisy francuskiej jesieni, magia kolorów, zapach ściółki- to remedium na trwające za oknem zimowe szaleństwo.
"Serwantka" Moniki Sawickiej, to powieść napisana lekko i z humorem. Ale czy o sprawach codziennych? Główna bohaterka diametralnie zmienia swoje życie, kiedy dowiaduje się o romansie swojego męża z "tirówką". Sama romansuje z lesbijką, z artystą-ćpunem, lekarzem-biseksualistą. Na kartach książki pojawiają się także jej wierne i nieocenione przyjaciółki, które radami i wsparciem, doprowadzają mnie do zdumienia. Wreszcie poznajemy dwunastoletnią, ale nad wiek rozwiniętą, siostrzenicę Klementynę, która pomaga ciotce na nowo poskładać w całość swoje życie. Główna bohaterka zachodzi w ciążę, a kiedy rodzi dziecko - wszyscy stają się jedną, wielką rodziną i żyją długo i szczęśliwie.
Wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie ma czasu na refleksje i oddech. Na zaledwie ponad stu kartach książki, powstaje bardzo dużo wątków... chwilami za dużo.
Baśniowa telenowela z dużą szczyptą ironii i dozą polskiego humoru. Mimo, że "Serwantka" nie będzie książką, do której wrócę, bo zupełnie do mnie nie trafia, to na pewno Monika Sawicka znajdzie grono swoich fanów. Polecam tym, którzy przy czytaniu nie lubią myśleć, którzy biorą książkę do ręki, aby poprawić sobie humor. Bo przy "Serwantce" można wybuchnąć śmiechem...
Orhan Pamuk niewątpliwie jest jednym z najwybitniejszych pisarzy europejskich. W 2006 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Został przetłumaczony na ponad 50 języków a każda jego powieść cieszy się ogromną popularnością. „Dom ciszy" to przedostatnia powieść pisarza, przetłumaczona na język polski( w październiku 2009 roku w polskim przekładzie ukazał się „Biały zamek").
Autor otwiera nam drzwi do starej kamienicy, pełnej tajemnic i sekretów. Do mieszkającej w niej seniorki rodu- wiekowej Fatmy przyjeżdża troje wnuków: niespełniony historyk, ambitna studentka oraz marzący o wielkim, amerykańskim świecie nastolatek. Żadne z nich nie przypuszcza, że z pozoru niewinne odwiedziny u stetryczałej babki, zakończą się tragicznie...
Pamuk maluje niezwykle sugestywny obraz Turcji XX wieku. Kraju w okresie największych zawirowań politycznych. To powieść o dojrzewaniu w Turcji oraz komentarz do sytuacji społeczno- politycznej.
Bohaterowie reprezentują wszystkie pokolenia. Każda z postaci szuka własnej drogi do osiągnięcia szczęścia, niejednokrotnie walcząc z przeciwnościami losu. Z prywatnych spraw głównych bohaterów, wywodzą się postawy ideologiczne w współczesnej Turcji.
Powieść porusza doskonałą znajomością emocji, odzwierciedla najbardziej skrywane pragnienia. Historię rodziny poznajemy z perspektywy poszczególnych bohaterów, dzięki czemu otrzymujemy obiektywny obraz.
"Marina" Carlosa Ruiza Zafona, jego najbardziej osobista książka, o czym autor wspomina we wstępie, zabiera nas w podróż do tajemniczej Barcelony lat osiemdziesiątych XX wieku.
Piętnastoletni Óskar Drai, podczas spacerów wokół swojej szkoły z internatem, poznaje Marinę. Tajemnicza rówieśniczka szybko zostaje jego przyjaciółką. W poszukiwaniu przygody trafiają na cmentarz, gdzie spotykają zagadkową damę w czerni. Postanawiają ją śledzić... tak zaczyna się odkrywanie kolejnych zagadek. Cała historia kręci się wokół wielkiej miłości, namiętności oraz chęci wiecznego życia. Po raz kolejny wyobraźnia, bogaty język oraz szczegółowe opisy Barcelony sprawiają, że można poczuć, jakby się tam było naprawdę.
Powieść pełna pięknych i ponadczasowych myśli.
Po dużym sukcesie "Cienia wiatru" oraz po "Grze Anioła", spodziewałam się książki o podobnej tematyce i napisanej w podobnej konwencji. I tym razem autor mnie nie zaskoczył. "Marina" jest jednak od pozostałych znacznie bardziej dynamiczna. Na każdej stronie czuć intrygę, bardzo szybko przechodzi się do kolejnych rozdziałów. Koniec powieści jest przewidywalny.
Polecam każdemu, kto choć na chwilę pragnie znaleźć się w tajemnicznej Barcelonie lub pragnie poczuć atmosferę intrygi, grozy i przygody. Pod tym względem, Carlos Ruiz Zafon mnie nie zawiódł.
Zanim dowiedziałam się o tegorocznej laureatce literackiej nagrody Nobla, Herta Muller była dla mnie tylko postacią współczesnej literatury niemieckiej. Nobel zobligował mnie do sięgnięcia po jej pozycje.
"Sercątko" to bardzo trudna książka, wymagająca skupienia i znajomości biografii autorki, ponieważ jest to pozycja pełna autobiograficznych wątków. Przedstawia rzeczywistość mniejszości niemieckiej za czasów dyktatury Ceausescu. Bohaterowie "Sercątka" to grupa przyjaciół, których zbliżył do siebie strach i samobójstwo Loli, koleżanki z akademika. Żyją ze świadomością, że są śledzeni, a ich rzeczy notorycznie przeszukiwane. Muller przedstawia koszmar życia ludzi za dyktatury Ceausescu. Nie tylko studentów, ale i chłopów, robotników, ludzi zdrowych, chorych, którym wolno było jedynie oklaskiwać poczynania władzy.
Książka zaczyna się i kończy zdaniem: "Kiedy milczymy - powiedział Edgar - stajemy się nieprzyjemni, kiedy mówimy - śmieszni". Uderza mnie bardzo poetycki język, mimo tak podjętego trudnego tematu. Absurdalność takiego życia w strachu, niemocy i braku nadziei, przeraża nas. W książce jest bardzo mało faktów i wprost podanych informacji. Wielu kwestii musimy się domyślać.
Myślę, że książka wymyka się wszelkim schematom i ocenom. Ze względu na temat i sposób jego opisania, nie podejmę się jednoznacznej oceny i nie napiszę, że książka jest rewelacyjna. Bo pod jakim względem? Niewątpliwie zostawia w nas trwały ślad, nie da się przejść obok tej pozycji obojętnie. Chociażby tylko dlatego gratuluję autorce. Nie każdy potrafi wywrzeć na mnie takie wrażenie. Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu, a do was będzie należała decyzja czy z chęcią przeczytacie kolejne pozycje, czy przyjaźń z Hertą Muller zakończy się na "Sercątku". Moja dopiero się rozpoczyna...
Klub Miłośników Książki Helikon od 2008 roku działa przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Świerklańcu. Podczas comiesięcznych dyskusji spotykają się ludzie, którzy pragną podzielić się swoimi przemyśleniami na temat przeczytanej książki.
Omawiane są pozycje literatury współczesnej polskiej jak i zagranicznej. Helikon nie boi poruszać tematów trudnych społecznie, takich jak przemoc domowa, aborcja. Klub poparł ogólnopolską akcję „Avon przeciw przemocy" organizowaną przez Fundację Feminoteka.
Sukcesywnie zwiększa się liczba członków o zróżnicowanych gustach czytelniczych. Stąd chęć wyjścia poza główny nurt dyskusyjny. Członkowie Klubu będą polecać książki, które warto przeczytać. W ten sposób pokazana zostanie różnorodność zainteresowań czytelniczych.
