| Home | Events | Article | _Article1 | TEKSTY | Photos | Blogs |
| Classifieds | All Music | _Article2 | czytelnia | Foto | Groups | _SITE |
Blogs
anemon's blog
Autor „Supermarketu kultury" Gordon Matchews urodził się w Stanach Zjednoczonych, ożenił z Japonką, a pracuje jako wykładowca antropologii na Uniwersytecie Chińskim w Hongkongu. Nie można mu więc odmówić osobistych doświadczeń w zakresie zgłębiana obcych kultur. Ale czy rzeczywiście możemy mówić że są one nam ‘obce'? Właśnie temu zagadnieniu Matchews poświęcił swoją książkę -globalizacji, tożsamości kulturowej i narodowym korzeniom.
„Supermarket..." jest podzielony na 5 głównych rozdziałów. Pierwszy - co jest nie do uniknięcia w przypadku książek dydaktycznych - poświęcono teorii. Autor przekazuje czytelnikowi minimum wiedzy stanowiącej grunt przyszłych rozważań. Nie jest to na szczęście usypiające bajdurzenie, raczej ubranie w słowa tego co wszyscy podświadomie wiemy. Mathews podejmuje się wyjaśnienia m.in. takiego zagadnienia jak kulturowe kształtowanie się osoby, czyli naszego „ja". Tożsamość można podzielić na 3 części: pierwszy- poziom oczywistości, drugi- nazywany przez autora z japońskiego shigata-ga-nai tj. poziom konieczności otaczającego nas świata jak np. płacenie podatków i wreszcie poziom trzeci -najpłytszy element naszego „ja". To poziom naszych wolnych wyborów idei, wierzeń i światopoglądów- tu podejmujemy decyzję kim jesteśmy. Autor próbuje zdefiniować także pojęcie kultury, tłumaczy ją jako sposób życia danego ludu. Stwierdza jednak, że to objaśnienie już nieaktualne- w XXI wieku wszystkie sposoby życia mieszają się ze sobą w ramach nieograniczonego dostępu do informacji i coraz trudniej można odnaleźć niezależne, charakterystyczne dla danej społeczności typy zachowań. Mathews konfrontuje tą definicję z koncepcją kultury jako informacji i tożsamości dostępnych w globalnym supermarkecie kultury. Zestawia te dwa objaśnienia i pokazuje rywalizację między kulturą państwa a kulturą rynku- to walka między narzuconymi regułami życia, a tym co możemy wybrać sami, jako wolni konsumenci kultury. Rynek posługuje się subtelnymi narzędziami walki o konsumenta - kusi pochlebstwami w reklamach, nawołuje do ‘bycia sobą', państwo zaś to przymus, tradycja, siła prawa. Mathews ukazuję rywalizację państwa i rynku w trzech miejscach na ziemi: w Japonii, USA i Hongkongu. W kolejnych rozdziałach przedstawia: plastyków i muzyków z Japonii, amerykańskich chrześcijan i buddystów oraz hongkongskich intelektualistów. Te trzy grupy reprezentują bowiem trzy podstawowe typy wyborów podejmowanych w supermarkecie kultury: w dziedzinie sztuk pięknych, religii i polityce. Autor stosuję metodę etnograficzną tzn. przytacza dosłowne wypowiedzi swoich rozmówców co znaczenie podnosi ich wiarygodność.
W przypadku rozdziału poświęconego Japonii autor skupia się na trzech głównych poglądach reprezentowanych przez tamtejsze społeczeństwo- przytacza wypowiedzi osób, które kurczowo trzymają się tradycji jak i takich, dla których narodowa kultura jest ograniczeniem twórczych zapędów. Rozmawia również z artystami łączącymi w sztuce zarówno elementy tradycji, jak i nowoczesności. Autor przedstawia proces okcydentalizacji Japonii czyli uogólniając, jej amerykanizacji. Japończycy skarżą się, że tradycyjna Japonia - samuraje i kimona - to już tylko towary, wystawione dla zagranicznych turystów. Czy więc na naszych oczach tworzy się nowa definicja japońskości?
Jeśli Japonia jest otoczona zachodnimi towarami z supermarketu kultury to Stany Zjednoczone dosłownie są tym supermarketem. Często można się spotkać z twierdzeniem ze nie ma kultury amerykańskiej. Autor zgadza się z tym poglądem, twierdząc równocześnie, że to właśnie jest definicją tego społeczeństwa - różnorodność stanowi esencje amerykańskości. Stany Zjednoczone są rajem dla konsumentów, nieograniczoną stolicą supermarketu kultury, nic nikogo tu już nie szokuje, a ogranicza wyłącznie zasobność portfela. Kraj niegdyś kojarzony z chrześcijaństwem, dziś jest podbijany przez najróżniejsze orientalne religie. Każdy Amerykanin dysponuje wieloma możliwościami duchowych wyborów, jednak głównym ich wyznacznikiem staje się tu...gust, a ‘Wschód' powoli staje się jeszcze jednym ‘towarem'. Czy jest więc możliwe by Ameryka stała się buddyjska, czy to raczej buddyzm stanie się amerykański?
Kolejny rozdział poświęcony jest historii Hongkongu i tożsamości politycznej jego mieszkańców. 1 lipca 1997 roku, po dokładnie 153 latach administracji brytyjskiej, region ten powrócił pod skrzydła chińskie. Czy jednak powinno się tu użyć słowa ‘powrócił'? Miasto odbiega kulturowo i ekonomicznie od ‘stałego chińskiego lądu'. Lata pod brytyjskimi rządami zrobiły swoje- język angielski jest tu podstawą komunikacji, podczas gdy większość mieszkańców nie zna mandaryńskiego obowiązującego w Chinach. Hongkongczycy nie znają dokładnie chińskiej historii, nie czują nic do Chin, nie jest to dla nich ojczyzna. Mając tak kosmopolityczną naturę, zdaje się, że muszą wybrać- może będą Chińczykami z Hongkongu? Ale czy tożsamość i własne korzenie można wybrać?
Pytania stawiane przez Matchews'a mogą zadać sobie też Polacy. Mija już 5 lat od wejścia Polski w struktury Unii Europejskiej , pojawia się więc dylemat: czy zapytani kim jesteśmy odpowiemy: Polakiem a może Europejczykiem?
Autor stara się wykaz czytelnikowi prawdę o nas samych i naszych wyborach-bo choć urodziliśmy się tu czy gdzie indziej - to jednak my sami decydujemy o tym kim jesteśmy. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że osoby wychowane w tym samym środowisku wybierają tak różne drogi życiowe? W dobie Internetu nie wiele potrzeba, aby dowiedzieć się czegoś o buddyzmie, japońskim origami czy historii Hongkongu...-ot, parę kliknięć myszką. Wszystko to sprawia, że ludzie jako konsumenci mogą krążyć pomiędzy otaczającymi ich informacjach jak miedzy towarami w sklepie, a później konsumować wybrane tożsamości jak zupę. Możemy wybrać to, co najbardziej nam odpowiada- w czasach kiedy można być każdym, ktoś wyrzeka się swoich korzeni, albo wręcz odwrotnie: cudownie do nich powraca. Wychowanie i język zostały nam dane, ale co do naszej kulturowej tożsamości mamy przecież alternatywę. Możemy studiować arabistykę, praktykować jogę, jeść w fast foodach. A ilu Polaków zna kroki kujawiaka?
Z pewnością książka stanowi gratkę dla osób zainteresowanych którąkolwiek z prezentowanych tu kultur. Przedstawiona w pigułce historia trzech narodów dla wielu będzie stanowiła dopełnienie wątpliwej wiedzy wyniesionej z szkolnej ławy. Liczne ciekawostki i anegdoty stanowią perełki, którymi łatwo błysnąć w towarzystwie. Książka napisana jest zrozumiałym i logicznym językiem - pojawia się zaledwie parę słów, których znaczenie warto sprawdzić w słowniku Kopalińskiego i tym samym wzbogacić swoje słownictwo. Niezwykle przydatne i porządkujące myśli okazują się analizy i podsumowania każdej przytaczanej przez autora wypowiedzi - pozwala to nie tylko na lepsze zrozumienie przekazu, ale także na lepsze zapamiętanie wypowiadających się, ich poglądów i spostrzeżeń. To ważne, bo autor często przywołuje i porównuje ze sobą różne opinie operując później samymi nazwiskami rozmówców.
„Supermarket kultury" to nie książka dla każdego. Szczególnie osoby twardo stojące na ziemi, nie dbające o egzystencjalne problemy mogą zakończyć lekturę na rozdziale teoretycznym. To nie książka dla fanów wartkiej akcji i zaskakujących niespodzianek- autor nie odkrywa w „Supermarkecie..." żadnej tajemnicy. Co więcej, wydawać by się mogło że nas, Polaków nie dotyczą tezy Matchews'a. Jesteśmy w Europie narodem wyjątkowo konserwatywnym, daleko nam do swobody innych narodów w buszowaniu po supermarkecie kultury. Jak na razie rzadko spotyka się w Polsce osoby wykraczające poza sztywne ramy katolicyzmu i rosołu. Z drugiej strony to może właśnie ten czas, aby zastanowić się nad przyszłą ‘listą zakupów'.
Książka Gordona Matchews'a jest lektura przyjemną choć na pierwszy rzut oka mało intrygującą- w końcu autor pisze o czymś, co doskonale znamy. Można powiedzieć, o rzeczach tak oczywistych, że nawet nie chce nam się o nich myśleć. Warto jednak podjąć wysiłek i zagłębić się w 234 strony „Supermarketu..." Jeśli nie tradycja, nie prawne obywatelstwo, to co określa kim jesteśmy? Gordon Matchews znajduje na te pytania odpowiedzi. Warto zastanowić się nad naszymi wyborami i nad naszą tożsamością by nie obudzić się nagle jako człowiek z nikąd.
Posts: 1
Comments: 1
Recenzje, artykuły, felietony- wyrażanie siebie i otaczającego świata niedoskonałym słowem
