| Home | Events | Article | _Article2 | _Article1 | TEKSTY | Photos |
| Blogs | Classifieds | All Music | Foto | Groups | czytelnia | _SITE |
Blogs
Search result
Za kilka dni minie pierwszy miesiąc funkcjonowania Dyskusyjnego Klubu Filmowego w Tarnowskich Górach. Po czterech spotkaniach trudno wypracować wnioski, postulaty, konkluzje, itp. Mogę jedynie podzielić się pewnymi ogólnymi refleksjami lub strzępami myśli, efektami rozmów, wysłuchanymi uwagami, odebranymi telefonami, przeczytanymi wzmiankami prasowymi.
Istnieje grupa osób, swoistych tarnogórskich Spartan i Ascetów, którzy porzucili wygodne, domowe fotele, gazety z programem telewizyjnym i postanowili - często pod prąd nieżyczliwej aurze pogodowej - wybrać się do małego pomieszczenia z projektorem multimedialnym. Zechcieli wytrzymać gadaninę "tecekowskiego" instruktora i obejrzeć wybrany, zasugerowany przeze mnie film. Obok pozytywnego zaskoczenia czekały na mnie również chwile krytyki. Kilkakrotnie słyszałem uwagi, że wybrany film był "dołujący", "smutny", że pora za wczesna, że za późna, że niewygodnie, że obraz nieostry... Ciężko było zwłaszcza po wstrząsającym obrazie Elema Klimowa "Idż i patrz" z 1985 roku, który wyświetlałem 15 października. Poczułem wówczas, że filmoznawca "w terenie" musi wytężyć swoją uwagę i zatrzymać się na jakiś czas, aby przyjrzeć się lokalnej wrażliwości widzów. A więc przyglądam się i słucham bardzo uważnie. Dlatego przygotowałem na listopad "afirmacyjny" (czyli wzmacniający postawę akceptującą rzeczywistość) repertuar. Aby zadośćuczynić owe głębokie wody sztuki filmowej, na które rzuciłem odbiorców w tym miesiącu. O listopadowym programie opowiem w szczegółach innym razem. Na razie chciałem wspomnieć o czymś innym.
Staram się w miarę możliwości uprzyjemnić i zrożnicować spotkania filmowe (np. już wkrótce twarde i czarne siedzenia zastąpione zostaną miękkimi, kinowymi fotelami). Rozmawiam z ludźmi. Najczęściej zgadzam się z nimi mniej lub bardziej, lecz czuję cichy, wewnętrzny sprzeciw w jednej kwestii. A chodzi o rzekomy podział na kino dostarczające pozytywnych i negatywnych wrażeń, o filmy "wesołe" i "smutne". Dychotomia tego rodzaju wydaje się uproszczona do tego stopnia, że falsyfikuje postrzeganie X Muzy. Owszem, istnieje kino "złe" i "dobre", nudne i poruszające, istnieje indywidualne, subiektywne odczucie (także złe bądź dobre). Ale otwarte zakończenie (jak, np. w przypadku "Appaloosy" Eda Harrisa) nie oznacza zakończenia smutnego. Francuski krytyk i teoretyk filmu, Andre Bazin, dzielił twórców na "wierzących w rzeczywistość" i "wierzących w obraz". Istnieją filmy dokumentalne lub paradokumentalne, podejmujace tematy prawdziwe, współczesne, rzeczywiste. Realizuje się również gatunkowe kino fikcji, kreacji, w których świat często staje się dzisiaj bardziej wygenerowany niż zarejestrowany. Oczywiście, nigdy granice czy podziały nie są szczelne. Z reguły występuje przenikanie, ruchliwość i zmienność klasyfikacyjna (otwarte granice). Obok biegunowo odległych propozycji wstawić można rozwiązanie trzecie, jak np. uczynił to krytyk filmowy, Zygmunt Kałużyński. W jednej ze swoich książek ("Kino na nowy wiek") pisał o "trzech rzeczywistościach" kreowanych przez kino. Pierwsza to filmy wiernie odtwarzające realność. Drugi rodzaj stanowią imitujące karykaturalnie życie obrazy (np. hollywoodzkie). Natomiast trzeci rodzaj filmu daje skrót, "coś zmyślonego, co jednak oddycha prawdą, bo wyraża emocje" (np. melo-dramat). Podziały można mnożyć. Ale sprawa natury danego dzieła filmowego wydaje się bardziej skomplikowana. Podobnie jego psychologicznie skomplikowany odbiór.
Nauczyłem się jednak, aby nie przesadzać z przysłowiową szpilką wbitą w umysł widza, uczestnika spotkań w DKF - ie. Dlatego zapewniam: będzie różnie, zmiennie. Taki przynajmniej mam zamiar.
A na razie październik nie skończył się jeszcze.
JAKUB J. PUDEŁKO
Amerykańscy naukowcy z Heartmath Institute w Kalifornii wykazali, że zwykły fakt wywołania pozytywnej emocji czy to dzięki wspomnieniu, czy wytworowi fantazji, niezwłocznie prowadzi do przesunięcia zmienności serca do fazy koherencji (spójności, harmonii). Serce natomiast ułatwia znacznie funkcjonowanie mózgu. Czy wobec tego słuszne wydaje się oczekiwanie od pewnego rodzaju filmów terapeutycznych właściwości dla serca i umysłu widza?
Na to oraz podobne pytania będzie można odpowiedzieć uczestnicząc w listopadowych spotkaniach filmowych w DKF „Olbrzym".
Obok oficjalnego nurtu w polskim kinie doszło w swoim czasie do głosu nowe zjawisko - „kino osobne" Andrzeja Kondratiuka. Twórca w 1973 roku stwierdził: „Tęsknię za kinem bardzo prywatnym, bez udziału przemysłu, bez zewnętrznych konieczności". Tzw. „Tryptyk Gzowski" (od jeziorka w Gzowie w woj. łódzkim) realizowany był w drewnianej chacie pośrodku lasu (domek letniskowy), z udziałem rodziny reżysera i przyjaciół. Pozbawiona tradycyjnej fabuły opowieść wpisuje się w refleksję o bytowaniu wśród przyrody i o przemijaniu czasu. Refleksyjnie pobudzający, lecz czy kojący umysł i serce?...
5 listopada o godz. 18.00 przeniesiemy się na łono przyrody - naturalnego "podłoża pod" autorefleksję. Obejrzymy, m.in. "Pełnię" (1979) oraz fragmenty "Czterech pór roku" (1984) w reżyserii Andrzeja Kondratiuka.
WSTĘP WOLNY!
Na kolejnym jesiennym spotkaniu w tarnogórskim Dyskusyjnym Klubie Filmowym zobaczymy niezależny amerykański obraz z 2003 roku w reżyserii Thomasa McCarthy'ego "DRÓŻNIK", nagrodzony, m.in. na Festiwalu Filmowym w Sundance, MFF w San Sebastian, obdarowany BAFTĄ (nagrodą Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych).
Film opowiada o trójce ludzi żyjących na poboczu prawdziwego życia. Mający 135 cm wzrostu Fin jest samotnikiem. Zafascynowany koleją i pociągami dziedziczy po śmierci przyjaciela nieczynną stację kolejową w zachodnim New Jersey. Postanawia osiąść w swojej samotni. Los sprawia, że mimo chęci omijania ludzi poznaje Olivię - samotną malarkę oraz Joe, przydrożnego sprzedawcę hot - dogów. Niezależna produkcja mówi w wyciszony sposób o istotnej dla wszystkich kwestii - jakości relacji międzyludzkich. Wydaje się, jakby samotność miała sens tylko wówczas, gdy można się nią podzielić z przyjaciółmi. Czy jest tak w rzeczywistości?...
Zapraszam we czwartek 19 listopada o godz. 18:00.
WSTĘP WOLNY!
Jakub J. Pudełko
W najbliższy czwartek, o godz. 18.00, skupimy się na kolejnej odsłonie "afirmacyjnego listopada" w Dyskusyjnym Klubie Filmowym "Olbrzym". Przyjrzymy się "nonkonformistycznemu" rodzeństwu - braciom Marx. W wybranych scenach filmowych z ich udziałem doszukać się można, poza absurdalnym humorem słownym i sytuacyjnym, całkiem uniwersalnych tropów interpretacyjnych.
Wstęp wolny!
Podczas spotkania wyemitowane zostaną fragmenty filmów, m.in.:
1) „Małpi interes" (1931)
2) „Końskie pióra" (1932)
3) „Kacza zupa" (1933)
4) „Noc w operze" (1935)
5) „Dzień na wyścigach" (1937)
Któż z nas nie spotkał się nigdy z irracjonalnym zachowaniem Harpo, słownymi wygibasami Groucho, pianistycznym kunsztem Chico czy przystojnym Zeppo? Nadszedł czas na szalonych braci Marx, rodzeństwo aktorów teatralnych i filmowych. Mimo upływu wielu lat od realizacji filmów z ich udziałem, humor sytuacyjny i gagi słowne niemal się nie zestarzały.
Ostrzeżenie dla widzów! Intensywna dawka śmiechu grozi radykalnym wzrostem hormonu szczęścia!
Jakub J. Pudełko
Jeden z krytyków filmowych pisał o tym tytule: "Pozbawiona dialogów narracja, widziane w zwolnieniu fenomeny natury i w przyśpieszeniu obrazy pędzącej cywilizacji (...); muzyka kontemplacyjna, rytmiczna, w pewnym sensie monotonna: słowem bardziej wizualna symfonia niż tradycyjnie rozumiany film".
W 1992 roku Ron Fricke (operator i współtwórca kultowej trylogii "Qatsi" G. Reggio) skończył pracę nad samodzielnym, pełnometrażowym oraz autorskim obrazem zatytułowanym „Baraka". Dzieło jest rodzajem niewerbalnej filmowej refleksji, próbą pokazania naszej planety, odkrywającej naturalne piękno różnych miejsc świata, ukazująca stan ludzkiej duchowości. Film pokazuje też cud narodzin, życia i śmierci, a także skłonność ludzi do samodestrukcji. Kino medytacyjne, poszukujące „sacrum" lub „czegoś więcej". Czy daje nadzieję?...
Spróbujemy na to pytanie odpowiedzieć podczas kolejnego listopadowego spotkania w Dyskusyjnym Klubie Filmowym o godz. 18.00. Tym razem przyjrzymy się "nowofalowej" odsłonie Afirmacji, której tematycznie podporządkowane były filmy w tym miesiącu.
WSTĘP WOLNY
Jakub J. Pudełko
