| Home | Events | Article | _Article1 | TEKSTY | Photos | Blogs |
| Classifieds | All Music | _Article2 | czytelnia | Foto | Groups | _SITE |
Blogs
zona_jarmuscha's blog
Ciekawość żółtego pokoju rodziców Marka Sobczyka jest jedynym z obrazów cyklu powstałego w latach 1978 - 1988. Cykl ten tworzą obrazy odważne i zarazem kontrowersyjne. Artysta śmiało porusza w nich wątki religijne. Cykl, poza obrazem Ciekawość żółtego pokoju rodziców, tworzą następujące dzieła: Boże Narodzenie l, Biczowanie Chrystusa, Ostatnia Wieczerza, Mleko Maryi i krew Chrystusa, Wielki Piątek, ą tu partyzanci Miłosz i Konwicki częstują siebie papierosami, Jimmi Mendrix wykurwia z wiostem na deski w Bytomiu.
Ciekawość żółtego pokoju rodziców powstał w roku 1986 kiedy to Sobczyk działał w legendarnej formacji artystycznej Gruppa w której tworzyli także Paweł Kowalewski, Ryszard Grzyb, Jarosław Modzelewski i Włodzimierz Pawlak.
Obraz wyeksponowany jest Muzeum Śląskim w Galerii Malarstwa Polskiego po 1945 roku. Warto nadmienić, że jest to wystawa stała. Wystawa jest niejako kontynuacją i uzupełnieniem istniejącej już Galerii Malarstwa Polskiego 1800-1945. Najważniejszym jednak założeniem Galerii Malarstwa Polskiego po 1945 roku jest zasygnalizowania wybranych, bardzo istotnych zjawisk w dziejach sztuki po 1945 roku. Kolekcja reprezentuje różne kierunki i tendencje w powojennej plastyce polskiej.
Wystawa Galeria Malarstwa Polskiego po 1945 roku obejmuje pewne ramy czasowe jednak bardzo widoczna jest duża swoboda chronologiczna. Zapewne ma to na celu podkreślenie pewnych stylów i trendów jakie zaistniały w sztuce powojennej, które jednak niekoniecznie następowały po sobie na zasadzie dokonujących się w czasie przemian oraz ważnych dla całości walorów estetycznych.
Na pewno wybór prac został również podyktowany możliwościami przestrzeni ekspozycyjnej, jaką dysponuje Muzeum oraz charakterem posiadanych zbiorów.
Dziełu Marka Sobczyka towarzyszą dzieła najsłynniejszych artystów tego okresu: Andrzeja Wróblewskiego, Tadeusz Kantora, Jerzy Nowosielskiego, Władysław Hasiora, Edward Dwurnika, Jerzy Duda-Gracza.
Wśród wielu wspaniałych prac tych artystów to jednak niepokojący a zarazem i niepokorny obraz Ciekawość żółtego pokoju rodziców Marka Sobczyka mnie zachwycił i przykuł mój wzrok.
Dzieło Marka Sobczyka nosi tytuł Ciekawość żółtego pokoju rodziców. W pierwszym zetknięciu z obrazem zauważamy kształt jego pola obszarowego.
Obraz jest kompozycją wielofigurową, przedstawiającą trzy postaci usytuowane w kompozycji dwuplanowej.
Pierwszy plan jest wydzielony, przywodzi na myśl teatralna scenę na której rozgrywa się dramat, widowisko. Za krzyżem, w głównej części obrazu na drugim planie znajduje się para - kobieta i mężczyzna. Oba plany sprawiają wrażenie niepowiązanych z sobą.
Kompozycja dzieła jest zamknięta, koncentrująca się na środku, przedstawione elementy są skończone, w całości, tworzą spójny, logiczny układ.
Dalsze elementy w dziele ( postaci ) są częściowo zasłonięte poprzez elementy bliższe, znajdujące się na pierwszym planie ( krzyż z postacią mężczyzny).
Na dynamizm obrazu składają się takie czynniki jak: kontrasty, przeciwstawienie jasnych i ciemnych elementów, zestawienie barw chłodnych i ciemnych, tworzenie się planów, ekspresja kolorów poprzez odwoływanie się do odpowiednich nastrojów i stanów ducha widza.
Układ postaci w obrazie nie tworzy żadnej figury geometrycznej.
Większość elementów obrazu skupiona jest w środkowej jego części tworząc kompozycję asymetryczną.
Widoczny jest silny akcent koloru i światłocienia. Światło w obrazie jest sztuczne, a zarazem równomiernie rozłożone. Ostre kontrasty zostały wydobyte nie tyle dzięki światłocieniowi ile dzięki barwie kolorystycznej. To pozwoliło wymodelować postaci.
Przystępując do analizy i opisu kompozycji należy skupić się uważnie na planach.
Na dzieło składają się dwa plany. Pierwszy plan oraz centrum kompozycji stanowi postać mężczyzny przytwierdzającego się do krzyża. Drugi plan tworzy para - kobieta i mężczyzna o nieco japońskich rysach twarzy. Osoby zespolone są w czułym, namiętnym uścisku, oddają się aktu miłosnemu. Postaci znajdują się w żółtym pokoju, do którego nawiązuje tytuł.
Pokój tworzy żółta ściana ze złotymi zdobieniami. Jej kolor nie jest jednolity. W lewej części obrazu ma ona silnie nasycony cytrynowy odcień, stopniowo, chaotycznie przechodzi jednak w bladą żółć z domieszką bieli. Złote zdobienia tworzą geometryczny wzór na ścianie. Tak więc w lewej części akcentem barwnym są żółcienie złamane bielą i beżem. Odrębną plamę kolorystyczną stanowi zielony zegar w górnej części obrazu. Odcień groszkowej zieleni miesza się tutaj z nasyconą żółcią. Kolory twarzy i ciał postaci znajdujących się w pokoju można zdefiniować jako odcień kości słoniowej. Pojawiają się również fragmenty o nieco chłodniejszej tonacji barwnej, które wprowadzają już pewną nostalgię, bowiem w prawej części obrazu kolorystyka jest znacznie chłodniejsza niż w lewej części. Kontrast wyznacza tutaj czerń poprzez którą następuje wyodrębnienie tej części drugiego planu. W prawej części dominuje więc głęboka czerń, oliwkowa zieleń, purpurowa czerwień oraz rozbielona szarość. Okno w tej części wywołuje wrażenie niepokoju a odsłonięta zasłona wzmaga ciekawość i zdaje się obnażać wszelkie tajemnice pokoju, zachęcając do zajrzenia za nią.
Uważam, że centrum kompozycji stanowi krzyż. To właśnie na nim widnieje postać mężczyzny, najprawdopodobniej księdza. Sugeruje to biała koloratka pod szyją mężczyzny. Ciało mężczyzny wyraźnie i drastycznie rozdzielają kolory. Jest to purpurowa czerwień i chabrowy, zimny błękit. Niebieska barwa miesza się z czernią. Obie barwy są intensywnie ciemne. Dzięki zastosowaniu mocniejszego nasycenia uwidacznia się napięcie ciała postaci. Na obrazie nie sposób określić horyzontu.
W obrazie przeważają linie skośne, wyraźnie zaakcentowane, nadają wrażenie ruchu i dynamiki kompozycji. Prowadzi to również widza od ciemnych partii postaci pierwszoplanowej do jasnych postaci drugoplanowych i na odwrót. Jest to tzw. zjawisko diagonalizmu.
Artysta operuje barwami czystymi: podstawowymi - żółcią, czerwienią i błękitem ale i w mniejszej ilości barwami pochodnymi np. zielenią. W dziele istotną rolę pełnią barwy ciepłe jak i zimne. Niewielka ale widoczna jest przewaga barw ciepłych. O ile barwy ciepłe nas ożywiają i działają pobudzająco o tyle zimne nas uspokajają i koją. Artysta posłużył się kolorami z całego obwodu koła barw zatem można powiedzieć, że obraz namalowany został w szerokiej gamie barwnej. Kolory zimne i ciepłe silnie ze sobą kontrastują.
Obraz jest odważną wypowiedzią artysty. Posługuje się on bowiem szokującym paradoksem. Marek Sobczyk łączy sacrum i erotyzm. Takie połączenie szokuje. Artysta kontrastuje ze sobą miłość i przemoc. Obraz jest buntem artysty w stosunku do Boga, Kościoła katolickiego, religii ale także państwa i społeczeństwa. Tytuł Ciekawość żółtego pokoju rodziców nie jest jednak uważam równoznaczny z tematem, którego autor się podejmuje. Choć sformułowanie Ciekawość żółtego pokoju rodziców może odnosić się do chęci poznania, nieustannego pragnienia i poszukiwania odpowiedzi. Obraz jak już pisałam zaniepokoił mnie. Ciało księdza przymierzającego się do krzyża, rozdzielone drastycznie na pół dwoma kolorami symbolizować może dwie natury Jezusa Chrystusa. Ten dramatyzm ukazuje jak duchowość toczy nieustanną walkę z cielesnością i tym co ludzkie, nie boskie. Pragnienie, pożądanie, cielesna fascynacja zostają tu przeciwwstawione wstrzemięźliwości seksualnej, celibatowi i ascezie. Frywolne, swobodne życie zostaje ograniczone doktryny przez Kościoła katolickiego. Niepokój i lęk są odczuwalne poprzez zastosowanie kolorów ukazujących jednocześnie rozdarcie wewnętrzne postaci mężczyzny. Wszystko co dotychczas było oczywiste nagle zostaje podważone. Na wybór życiowy składają się często niełatwe wybory i trudne decyzje. Te wszystkie wątpliwości zawiera dzieło Marka Sobczyka. Obraz tak przejmujący, bo dotyka tych sfer życia, które nie obce są każdemu człowiekowi. Dzieło zachwyciło mnie, urzekło i przejęło niekonwencjonalnym podjęciem trudnego tematu.
Myli się ten, kto sądzi, że dziś nie tworzy się już filmów awangardowych. Godfrey Reggio potwierdził to w roku 2002 kiedy to premierę miała trzecia część kultowej trylogii "Quatsi". „Naqoyqatsi" jest dziełem jedynym w swoim rodzaju, którego formuła nie pozwala się łatwo zaklasyfikować. Wyróżnić można jednak wiele cech za sprawą których film Godfrey'a Reggio trzeba rozpatrywać jako dzieło awangardowe.
„Naqoyqatsi"odcina się od jakichkolwiek konwencji teatralnych czy też literackich. „Naqoyqatsi" to połączenie i wzajemna relacja trzech elementów: widza, obrazu i muzyki. Z pewnością można powiedzieć, że film jest prowokacją. Zawarty absurd zaskakuje widza, a jednocześnie uświadamia mu jego własne zniewolenie jakim w obecnych czasach jest technologia, która stała się nieodłączną sferą życia bez której obejść się już nie można. Widz orientuje się, że powoli wszystko wypiera wirtualna rzeczywistość, a różnorodność wypierana jest przez schemat i ujednolicenie.
Na film składają się luźno powiązane obrazy, scenki ale i przedmioty, kształty, wzory, zmienne formy, figury geometryczne, linie czy ruchome plamy barwne. Wszystkie elementy mają kształtować wrażenia estetyczne. Całość ma tworzyć wizualną harmonię. W filmie wykorzystano liczne fragmenty serwisów informacyjnych, programów telewizyjnych, programów rozrywkowych, filmów naukowych, relacji sportowych. Reżyser zrezygnował jednak z wiernego kopiowania świata. Obrazy swobodnie przepływają, a nakładanie się na siebie kolejnych warstw powoduje powstanie nowych obrazów. Reggio tworzy zupełnie nowe konteksty dla pospolitych, znanych widzowi doskonale obrazów. Świadomie stosuje zupełnie nowy język, by w ten sposób oddziaływać na niego. Ten artystyczny kolaż obrazów został przetworzonych przy użyciu zaawansowanych technik cyfrowych. Obraz został całkowicie przetworzony. Dostrzegamy w filmie zwolnienia, przyspieszenia. Reżyser rezygnuje z klasycznej fotografii na korzyść światła. Efektem przebarwienia czy odbarwienia obrazu są obrazy w nienaturalnych kolorach czy negatywie. Brak już w nich naturalizmu, obraz zostaje odrealniony, jest nierzeczywisty.
Odrzucenie jasności narracji tego abstrakcyjnego obrazu sprawia, że film jest wolny od logiki. Brak w nim powiązań pomiędzy przyczynami a skutkami zdarzeń. Całość zmontowana jest według wyraźnego rytmu. Wydarzenia rozwijają się według reguł znanych tylko samemu reżyserowi. W filmie reżyser odwraca relacje pomiędzy słowem a obrazem. Wiele obrazów można podsumować jednym słowem. W tym wypadku jest to właśnie naqoyqatsi. Naqoyqatsi jako znak opisuje kolejne etapy rozwoju rzeczywistości. Kamera rejestruje szybkość i tempo w jakim rozwija się współczesny świat. Reggio w taki sposób posługuje się językiem audiowizualnym, by przekroczyć barierę języka werbalnego. Okazuje się, że mowa i słowa nie są jedynym narzędziem umożliwiającym opis współczesnego świata.
Nowoczesna realizacja filmu kontrastuje z klasycznymi dźwiękami. Jej tradycyjne, nieco orkiestrowe brzmienie doskonale uzupełnia warstwę wizualną. Muzyka oddaje konstrukcję i przebieg samego filmu. Warstwa muzyczna nie bez znaczenia zawiera jedynie delikatne wtrącenia elektroniki. Całość niemal wykonano wyłącznie na instrumentach akustycznych. Pozwala to wprowadzić widza w stan będący połączeniem hipnozy i transu.
" O cholera... Czy ja słyszę głosy? " - to pytanie zadaje sobie pewnej nocy Roger. " To musi być moja wyobraźnia..." - odpowiada po chwili. Nic jednak bardziej mylnego. Owe głosy, które słyszy bohater nie są bynajmniej wytworem jego wyobraźni lecz... właśnie - czym są głosy, które słyszy Roger? Rozważanie nad pochodzeniem głosów staje się punktem wyjścia dla historii opowiedzianej w filmie " Metropia ".
Fabuła dość często wykorzytywana w kinie: duża korporacja manipuluje umysłami niczego nie świadomych ludzi, dzięki odpowiednim zabiegom docierając do najbardziej intymnych sfer ich życia. Szokująca praktyka zapewne nie wyszłaby nigdy na jaw, gdyby nie Roger, który jako jedyny pragnie zachować " wolność w swojej głowie " wkraczając tym samym na wojenną ścieżkę z nie posiądającą żadnych zahamowań moralnych korporacją.
Choć fabuła nie jest dla nas zaskoczeniem, bo zdążyliśmy się już przyzwyczaić do wizji świata kontrolowanego i sterowanego zewsząd to sposób jej przedstawienia bez wątpienia jest odkryczy i wyjątkowy. Z całą pewnością film słusznie otrzymał nagrodę na ubiegłorocznym festiwalu w Wenecji za niezwykłe efekty. Na początku zauważamy za duże głowy bohaterów. Po chwili odkrywamy, że brak jest właściwie jakiejkolwiek mimiki w ich twarzach. Jedyne co zgradza myśli i emocje bohaterów to wymowne oczy. Wszystkie te zabiegi mają na celu nadanie bohaterom dziwnego, nieszablonowego wyrazu. Cała animacja jest mroczna, towarzyszy jej otoczka tajemniczości, niedopowiedzenia. Akcja filmu rozgrywa się w większości w brudnych podziemiach metra, czasem tylko przenosząc się do biur z których emanuje surowość. Obraz jest nadzwyczaj plastyczną, zachwycającą brzydotą wizją świata ograbionego z kolorów. Także wybór aktorów użyczających głosów głównym bohaterom okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Vincent Gallo, Juliette Levis i Udo Kier doskonale budują swoje postacie.
Zgodnie z zapowiedzią reżysera, Tarika Saleha, film miał wbić widza w fotel. Tak też się stało: wychodząc z kina długo jeszcze zastanawiałam się czy aby i mój szampon nie ma jakiś nowych, nieznanych dotąd dla mnie właściwości.
Zamiast zaprzątać sobie głowę kolejnymi poradnikami z radami dotyczącymi wymarzonej pracy radzę obejrzeć film greckiego reżysera Costa-Gavrasa Ostre cięcia. Film bije na głowię wszyskie poradniki panów z białymi kołnierzykami, którzy wkładają nam do głowy idiotyczne i nic nie warte porady zbijając na tym krocie. Jak się okazuje droga do uzyskania wymarzonej posady jest znacznie łatwiejsza i można ją streścić w jednym zadaniu: ZABIJ SWOICH RYWALI! Tak też postanawia zrobić bohater filmu.
Bruno Devert ( Jose Garcia ), bo o nim mowa, po 15 latach traci pracę na skutek reorganizacji firmy. Z uwagi na to, że całe swe życie pracował w papiernictwie nie posiada innego wykszałcenia i nie potrafi odnaleźć się w nowej dla siebie sytuacji. Poznajemy go w chwili, gdy jest już zmeczony ciągłymi poszukiwaniami zajęcia dla siebie. Wtedy wpada na szatański pomysł, by zabić swoich największych rywali, którzy mogą mu zagrozić w odzyskaniu posady. Powoli eliminuje więc swoich konkurentów. Nie są to jednak zabójstwa spektakularne, zaplanawane z każdnym szczegółem. Bohater nie potrafi sprawie posługiwać się starą bronią, w uniknięciu zdemaskowania pomaga mu przypadek i tylko dzięki niemu Bruno nie ponosi odpowiedzialności za swe czyny.W zamian jednak zmaga się z problemami z dorastającym synem i kłopotami małżeńkimi. Piętrzące się problemy sprawiają, że mężczyzna oddala się od żony w efekcie czego jego małżeństwo przechodzi kryzys. Utrata pracy nie dotyczy jedynie jego osoby, obija się na całej rodzinie.
Film, choć pełen sytuacyjnych gagów bawiących do łez, obnarza bezlitośnie prawdę o społeczeńswtie, w którym dochodzi do sytuacji w której doświadczony pracownik z wieloletnim stażem z dnia na dzień dostaje wypowiedzenie. Ironiczny i groteskowy humor Costa-Gavrasa doskonale opisuje absurd tej sytuacji.
Wydawać by się mogło, że historia kończy się z chwilą, gdy Bruno, po uprzednim pozbyciu się wszystkich rywali, dostaje wymarzoną pracę. Końcowa scena zmusza jednak do reflekcji nad tym, czy Bruno będąc już u samego szczytu nie stał się ofiarą. Ofiarą systemu, w którym zaciera się cienka granica pomiędzy zwycięzcą a zwyciężonym.
Film o tym jak (nie) postępować w szaleńczym wyścigu szczurów.
